plener ślubny, wideofilmowanie, wesele film, kamerzysta na wesele

© 2013 by 4KStudio All Rights Reserved.

Strona 4kstudio.org oferująca profesjonalne wideofilmowanie wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.

  • www.4kstudio.org

Oczepiny na weselu. Śmieszne zabawy weselne? Co zrobić by uniknąć rozczarowania?

Aktualizacja: sty 9

Taniec z obcą osobą na oczach setki ludzi to najmniejszy wymiar kary. Gorzej kiedy trzeba zakładać nieznanej dziewczynie podwiązkę zębami lub łazić na czworaka wokół parkietu udając konia. Nic dziwnego, że część gości woli wtedy wyjść i gdzieś się zgubić by za wszelką cenę uniknąć w tym udziału. Niektórzy chowają się za stolikiem udając, że nie wiedzą o co chodzi, inni uciekają do toalety lub na zewnątrz. Tak niestety często wyglądają oczepiny na polskim weselu. Co zrobić by uniknąć rozczarowania?


FILMY W TYM POŚCIE NIE SĄ NASZE!!!




Dziś prawdziwych oczepin już nie ma

Jest 23:40. To wesele zaczęło się o 15:00. Mamy już materiału na dwa filmy, ale nadal jesteśmy czujni. W tej pracy jest tak, że możesz czekać z włączonym aparatem przez 15 minut i kompletnie nic się nie wydarzy, ale wyłącz go na chwilę i odwróć się a na bank za Tobą spadnie wtedy meteoryt. Jednak filmowanie kolejnych takich samych ujęć z tymi samymi ludźmi nie ma sensu. Szukam innej perspektywy. Drzwi wejściowe są przeszklone i z korytarza widać wszystko co dzieje się na sali. Można zrobić ciekawy kadr. W holu znajdują się eleganckie, pikowane kanapy. Na jednej z nich siedzą trzy dziewczyny. Łapiąc ujęcie staję praktycznie obok nich, nie peszą się, rozmawiają jakby nigdy nic.


- Musimy iść wcześniej, tak na wszelki wypadek.

- To może już?

- Nie jeszcze za wcześnie ale czekamy tutaj, ja już tam do środka nie idę bo jeszcze mnie coś zatrzyma i nie zdążę uciec.

Odwracam się w ich stronę i lekko uśmiecham.

- Niech Pan nas nie zdradzi. Bo my się chowamy tutaj. - odzywa się jedna z dziewczyn.

- Przed czym się Panie chowacie? - pytam retorycznie, choć nie okazuję tego.

- No żeby, nas do oczepin nie wyciągnęli.

- Ale tu was widać z sali. Na pewno was wyciągną.

- Nie, nie my się zaraz w toalecie schowamy.

- No ale jak to? Przecież oczepiny, trzeba łapać bukiet - rzucam sarkastycznie.

- Absolutnie! Ja nie mam zamiaru z nikim się szarpać ani być wyciągana na środek. Zawsze się chowam przed oczepinami.


Oczepiny to tradycja. Piękna, symboliczna, słowiańska. Zamężne kobiety odbywały nad Panią Młodą rytuał przyjęcia w poczet mężatek. Śpiewając tradycyjne pieśni, zdejmowały jej wianek i nakładały czepiec. W niektórych regionach Polski ślad po tej tradycji pozostał. Na przykład “zbieranie na wózek” bardzo popularne w środkowej Polsce. To symboliczny taniec, w którym goście odbijają parę młodą wrzucając drobne datki, jest pewnym nawiązaniem do tej tradycji, choć nieco wyblakłym i bardzo uproszczonym. Bo dziś prawdziwych oczepin już nie ma. Jest kilku dziesięciominutowy festiwal zabaw.


PONIŻSZY FILM ŚLUBNY NIE ZOSTAŁ WYKONANY PRZEZ 4K STUDIO!



“Zapraszamy wszystkie Panny, wdowy i mężatki niezadowolone z pożycia”.

Bukiet szybuje w powietrzu. Tłum niezamężnych kobiet rozstępuje się jak Morze Czerwone w miejscu, w które wiedzie go trajektoria lotu. Kilka płatków i kryształek odpadają gdy kwiaty uderzają o drewniane panele. Kobiety patrzą na siebie bezradnie, szukając wzajemnie wzrokiem tej, która zlituje się weźmie na siebie odpowiedzialność podniesienia go z podłogi. Jeśli nie zgłosi się ochotniczka, loteria zostanie powtórzona. Z tłumu wyrywa się mężczyzna w lekko przepoconej koszuli z krótkim rękawem, łapie za bukiet i energicznie wtrąca go w ręce koleżance. A może kuzynce? Trudno powiedzieć. Ta, zanim zdąży zaprotestować zostanie już ogłoszona nową Panną Młodą, wszem i wobec, do mikrofonu. Macha rękami, kręci głową, próbuje protestować i oddać komuś brzemię, które na nią spadło. Za późno. “Teraz musimy znaleźć Ci męża!” oznajmia entuzjastycznie prowadzący i zaprasza wszystkich kawalerów.


Co dalej? Powtórka z facetami. Złapie ten najbardziej pijany lub ten najmniej świadomy. Ten najmniej świadomy często ma 10 lat i nie wie za bardzo o co chodzi. Chce pokazać starszym chłopakom, że im dorównuje. Gdy zrozumie, jak pyrrusowy był jego triumf nad nimi, będzie już za późno. Jeśli do tej pory nie wiedział, że w życiu czasami żeby wygrać, trzeba przegrać, teraz ma 4 minuty wolnego tańca na oczach wszystkich, z kobietą której sięga do bioder aby solidnie się nad tym zastanowić.


Ten taniec przeważnie jest niezręczny. Chyba, że potrafisz tańczyć i nie wstydzisz się pokazać swoich umiejętności przed prawie setką ludzi. Większość facetów nie potrafi. To, że powinni to inna sprawa. W zupełnie nieludzkim przypływie szaleństwa, ktoś wymyślił kiedyś, że można załamać niezręczną konwencję i obrócić ten taniec w żart. Od tego czasu wyodrębniła się frakcja wodzirejów, którzy wręczają nowo wybranej parze młodej płetwy i maski do nurkowania. W jaki sposób tańczenie przed setką osób w płetwach i masce jest mniej żenujące niż tańczenie przed setką osób w stroju wieczorowym? Nie wiem. Nie wiem też czy te przedmioty są po każdej imprezie jakkolwiek dezynfekowane… choć się domyślam.


ZOBACZ TAK OD 7:30 :D OCZYWIŚCIE NIE MAMY Z TYM FILMEM NIC WSPÓLNEGO xD



Jesteś białym żołnierzem, nosisz suknię więc WALCZ!

Pani Młoda trzyma dolną część sukni obiema rękami. Koło jest szczelnie zamknięte przez kilkunastu nietrzeźwych mężczyzn, którzy śmieją się do siebie. Co chwilę, któryś się obraca przez ramię rzucając “Młoda, nie masz szans!”. Niektórzy stoją o własnych siłach tylko dlatego, że z obu stron są trzymani pod ramię, ale wola walki zdaje się wręcz od nich kipieć. Prowadzący przypomina, że Pani Młoda jest delikatną kobietą i należy ją tak właśnie traktować. Pada komenda START a kółko mężczyzn zaczyna kręcić się w takt piosenki “Co ja zrobiłem, że się ożeniłem”. Dziewczyna, próbuje znaleźć lukę, jej celem jest dostać się do środka. Biega dookoła bezradnie szukając punktu zaczepienia. W starciu ze zwartymi, trzymającymi się mocno pod ręce mężczyznami jest bezradna. Wodzirej wzywa inne kobiety by jej pomogły. Panie atakują ze wszystkich stron. Koło zaczyna tracić swoją formę. Pojawia się luka, w którą Młoda natychmiast wskakuje, jednak ta natychmiast się zaciska i klinczuje ją w pasie. W tłumie otaczającym parkiet większość osób trzyma uniesiony telefon, by móc już zawsze wrócić do tej cudownej chwili. Chaos coraz śmielej wkrada się w całą sytuację. Koło już dawno zmieniło się w wir, w którym Pani Młoda gdzieś przepada. Znika mi z kadru w plątaninie rąk i nóg. Pozostaje czekać. Po kilkunastu sekundach z tłumu wyłania się uniesiona w górze ręka trzymająca musznik. Może ktoś się zlitował i ją przepuścił. Może Pan Młody pomógł jej go zdobyć. Mężczyźni rozstępują się. Dwie osoby pomagają Młodej wstać. Jej fryzury nic już tej nocy nie uratuje. Ma bladą, delikatną cerę, która szybko czerwieni się w miejscach, w których ktoś ją uderzył lub mocniej przycisnął. Nie wygląda na szczęśliwą. Chyba jest w lekkim szoku.


Nie jest lekko. Zanim rzucisz musisz przecież najpierw zdobyć. Tych nastu mniej lub bardziej pijanych facetów często nie daje forów. Dlatego młode pary lawinowo rezygnują ze “zdobywania” ograniczając się jedynie do rzucania i dając prowadzącemu jasne wytyczne - nie chcemy żadnych zabaw! Po co zatem w ogóle robić oczepiny? Nie ma w nich nic z tradycji do której nawiązują, generują stres, zakłopotanie, niszczą drogie fryzury. Czemu po prostu ich nie olać? Ano temu...


Do której jesteście? Do oczepin?

Idziemy po schodach do góry. Sala bankietowa jest na piętrze. Kiedyś tak budowano. Może wierzono, że 150 osobom w razie pożaru łatwiej się będzie ewakuować z pierwszego piętra? Nam jest wszystko jedno. Zespół ma gorzej, musieli wnosić sprzęt i instrumenty po schodach, a po 12-stu godzinach grania będą musieli jest znosić. Babcię na wózku inwalidzkim też trzeba było wnosić. Za to schody piękne, kamienne. Kuta stalowa balustrada z motywem latorośli. Najpewniej z Dynastii Carringtonów. Na szczycie schodów spotykamy starszego pana. Jest łysawy i ma bujnego wąsa. Patrzy na nas trochę jakby był naszym przełożonym.

- Do której jesteście? - pyta.

- Do oczepin.

- TAK KRÓTKO?! - ożywia się nie kryjąc zdziwienia. - Ja jak kamerowałem to pracowałem do 3 nad ranem! - oznajmia z dumą i wyższością w głosie.

Lekko mnie przytyka i potrzebuję kilku sekund, żeby wydusić z siebie coś czym go nie obrażę ale też nie przyznam mu racji. Na szczęście Michał wyręcza mnie klepiąc gościa po plecach i z rozbrajającym uśmiechem oznajmia mu

- Widzi Pan, a my tylko do północy.

Zanim zdziwienie odda mu mowę, będziemy już kilka metrów dalej.


Oczepiny stanowią swoistą granicę zdrowego rozsądku. Przez dekadę w branży widziałem tyle, że nie muszę posiłkować się usłyszanymi legendami, ale mimo to pracuję zbyt krótko by docenić, że dziś standardem jest praca “tylko” do oczepin bo kiedyś “to się kręciło do końca”. Nie wiem co się kręciło i komu chciało się to potem oglądać, ale cieszę się, że już się tego nie robi.


Nie mniej jednak wydaje mi się, że oczepiny stanowią pewien wyznacznik czasu. Dla usługodawców i dla gości. Społeczną potrzebę oczepin tłumaczę ją sobie też tym, że Pary Młode zwyczajnie boją się zbyt rychłego rozejścia gości i końca wesela. Oczepiny są argumentem by utrzymać większość do tej północy, a potem zanim się pozbierają i złapią transport robi się przynajmniej 4 i można ogłosić światu, że bawiliśmy się do białego rana, czyli udane wesele, warto było!


Nie jesteśmy jeszcze mentalnie gotowi na przyjęcia kończące się o 22 czy o północy. Nigdy nie będziemy, to nie w naszej naturze. W końcu to raz w życiu taka impreza, takie koszty i tyle załatwiania, że trzeba ją przeciągnąć ile się da. Oczepiny przeciągają, bo o ile nie masz jakiejś naprawdę dobrej wymówki, to pewnym nietaktem jest wyjść z wesela przed oczepinami. Gdyby ich nie było mogłoby się zdarzyć, że połowa gości zniknęłaby w okolicach 22, zwłaszcza jeśli przyjęcie zaczyna się wcześnie. A na Śląsku potrafi się zacząć nawet w samo południe.


Oczepiny zatem mają swoje uzasadnienie i raczej nie znikną, jednak generują dyskomfort stając się bardziej kłopotem niż atrakcją. Ludziom coraz gorzej kojarzy się bycie wyciąganym na środek. Boją się co ich czeka. Widzieli kiedyś jak na wyścigi palił papierosa, innym razem jak ludzie biegali po sali i przynosili różne rzeczy, na przykład męskie spodnie albo papier toaletowy z ubikacji. Na szczęście dojrzewamy do tego by rezygnować z tradycji, które odbywają się kosztem naszego komfortu. Dla mojego pokolenia i pokoleń za nim postawa “nie lubię karpia, w wigilię jem dorsza” to coś normalnego. Oczepiny też modyfikujemy pod siebie. Wiele osób świadomie rezygnuje z typowych przaśnych, godzinnych oczepin, jasno komunikując, że nie chcą żadnych “niesmacznych zabaw”. Zwyczajnie zaczyna na świecie ubywać ludzi, których bawi przeciskanie jajka przez nogawkę albo nabieranie do ust wody z butelki włożonej między męskie nogi i wypluwanie jej do kubka na drugim końcu sali. Młodym wystarczy samo rzucanie bukietem i tyle. Nigdy nie rozumiałem idei zamkniętych kółek i przedzierania się do środka. Dlaczego Pani Młoda ma zdobywać muszkę Pana Młodego by ten potem nią rzucił. Nie może po prostu jej zdjąć i rzucić? Nasi słowiańscy przodkowie ogólnie niczym raczej nie rzucali. Rzucanie znamy z amerykańskich filmów i seriali. Tylko, że tam rzuca się najczęściej tuż po ceremonii, robi to tylko Pani Młoda a dziewczyna która złapie nie musi tańczyć w płetwach na oczach wszystkich. Po prostu dostaje rundę aplauzu i tyle.




Twoje wesele? Ty ustalasz zasady!

Kiedyś zdarzyło mi się podejść na koniec pracy do Pana Młodego i na pytanie czy kończymy, czy jeszcze mam zostać usłyszałem “Nie wiem… zapytam rodziców, wiesz ja tutaj jestem tylko twarzą tego wszystkiego”. Zdumiała mnie ta nieznośna lekkość bytu, ale miał rację. Skoro rodzice płacą za wszystko to mają prawo decydować. Czy wesele jest dla gości, czy dla młodych, czy dla rodziców to temat na osobny post. Przyjęło się jednak mówić idę na wesele Grzegorza i Kasi a nie idę na wesele gości Grzegorza i Kasi. Byłem u nich na weselu, a nie byłem na weselu u ich gości. Rozumiesz do czego zmierzam?

Tymczasem Pary Młode często nie wnikają w to jak będzie wyglądało ich wesele. Niektórzy boją się walczyć z tradycją inni nie mają pojęcia co tak naprawdę ich czeka. Ustalenia z usługodawcą z branży muzycznej często ograniczają się do pytania czy chcą zabawy. Tak, jakieś tam mogą być. Oczepiny normalne? No chyba tak. Warto jednak dopytać. Co to znaczy normalne? Jak je robisz? Ile trwają? PRZEDE WSZYSTKIM Co my będziemy musieli robić? Bo tak naprawdę nie musisz niczego. A tym bardziej tego na co nie masz ochoty! Goście też nie muszą się stresować i uciekać z sali przed północą. Przecież dbasz o ich komfort, chcesz żeby bawili się świetnie i dobrze wspominali Twoje wesele. Dlatego warto ustalić zasady wcześniej, bo gdy już się zacznie za późno jest by coś odkręcać. Zostawiając prowadzącemu wolną rękę, nie do końca wiesz co Cię czeka. Często widzę klientów zdziwionych lub rozczarowanych, jeszcze częściej wymiętych, potarganych i poobijanych, bo oczepiny wymknęły się spod kontroli.


Oczepiny w obecnej formie to pozostałość po bardzo specyficznych dla branży ślubnej czasach. Właściwie w ciągu ostatnich dwóch dekad zmieniło się wszystko. Inaczej wyglądają stroje, inaczej sale, menu i dekoracje. Inaczej wyglądają filmy i zdjęcia. Tylko oczepin nikt nie rusza, choć coraz mnie pasują do całokształtu.


Nie mam potrzeby toczyć jakiejkolwiek krucjaty przeciwko oczepinom. Mylisz się jeśli myślisz, że gdyby nie one mógłbym wcześniej iść do domu. Odkąd wprowadziliśmy Pakiet SIMPLE, w którym pracujemy 10 godzin, zdarzało się nie raz, nie dwa, że ze względu na nasz czas pracy przesuwano je o godzinę. Zresztą przy 12-stu, 14-stu czy 16-stu godzinach pracy 60 minut w jedną czy drugą stronę nie robi wielkiej różnicy. Opisuję po prostu co widziałem, a z racji swojej roli widzę o wiele więcej niż inni. Widzę, jak ludzie reagują na nie niechęcią, jak robią dobrą minę do złej gry. Osobiście oczepiny nie przeszkadzają mi w niczym, zwłaszcza odkąd jestem po ślubie, jednak widząc jak ludzie do nich podchodzą trudno oprzeć się wrażeniu, że ludowa tradycja zmieniła się w przykry obowiązek.


Możesz iść na kompromis w wielu mało istotnych kwestiach ale jeżeli coś ma być dla Ciebie dyskomfortem olej to lub zmodyfikuj tak, żeby Ci pasowało. Oczepiny nie są żadną świętą tradycją, której zaniedbanie sprowadzi na Ciebie nieszczęście. Owszem pielęgnuje się je, ale jednocześnie stale się zmieniają i te zmiany sprawiają, że nie mają nic wspólnego z tradycjami, z których się wywodzą. Świat się nie zawali jeśli zmienisz je jeszcze trochę. Odwagi to TWÓJ DZIEŃ!



11 wyświetlenia